S7 zmieni transport na południu Polski

Wyszukaj w serwisie

S7 zmieni transport na południu Polski

Jedna droga i wiele rodzajów ruchu

Konieczność zapewnienia sprawnego przejazdu drogą ekspresową S7 to bardzo ważny, ale z pewnością nie jedyny powód, dla którego chcemy zbudować tę drogę z Krakowa do Myślenic. Równie istotne są kwestie związane z regionalną i lokalną specyfiką ruchu samochodów między stolicą Małopolski a południem województwa. Sytuacja, którą dziś obserwujemy na DK7 i sąsiadujących z nią drogach lokalnych, odbiega od nowoczesnych standardów bezpieczeństwa i płynności ruchu. Chcemy to zmienić. 

Dziś Kraków – ponadmilionowa metropolia, jedno z największych miast dużego państwa Unii Europejskiej – ma tylko jeden dwujezdniowy wyjazd na południe. Dla porównania, Warszawa (ok. 2 mln mieszkańców) ma ich trzy (S8, S7 i S17), a Konurbacja Górnośląska (ok. 2,5 mln mieszkańców) wkrótce będzie miała cztery (A1, DK81, DK86/DK1 i budowana S1). 

Ta jedyna duża krakowska trasa na południe to oczywiście słynna zakopianka, droga krajowa nr 7. Równie słynna, co specyficzna, gdyż na tej jednej drodze między Krakowem a Myślenicami spotyka się wiele rodzajów ruchu: 

  • lokalny: związany z przejazdami mieszkańców miejscowości położonych wzdłuż zakopianki na krótkich dystansach, 
  • aglomeracyjny: droga to ważny element sieci transportowej Krakowa i otaczających go gmin, tzw. obwarzanka, 
  • regionalny: zakopianka łączy Kraków z powiatami południowej części województwa, 
  • tranzytowy: w tej kategorii trzeba pamiętać też o transporcie międzynarodowym, gdyż droga krajowa nr 7 prowadzi do przejścia granicznego ze Słowacją w Chyżnem, 
  • turystyczny: słynna trasa prowadzi nie tylko do Zakopanego, ale pozwala kierowcom na dojazd również do Nowego Targu, w Beskid Wyspowy, Gorce, Pieniny, na Podhale, Spisz i Orawę, a także na Słowację. Kiedyś taki wzmożony ruch wypoczynkowy można było dostrzec przede wszystkim w wakacje, w czasie ferii i długich weekendów. W ostatnich latach coraz więcej osób spędza poza domem również Święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy oraz Sylwestra. Gdy dodamy do tego kalendarza wyjazdów jeszcze pogodne weekendy (zwłaszcza we wrześniu), to okaże się, że dziś na zakopiance należy mówić nie o czasie zwiększonego ruchu turystycznego, a raczej o krótkich okresach bez tego ruchu, przede wszystkim w listopadzie i marcu. 

Coraz więcej 

Tak wiele rodzajów ruchu, które spotykają się na jednej drodze w gęsto zaludnionym województwie, skutkuje ogromną liczbą samochodów poruszających się każdego dnia zakopianką. Generalny Pomiar Ruchu przeprowadzony w latach 2020-2021 wykazał, że codziennie z DK7 między Krakowem a Myślenicami korzysta nawet ponad 57 tysięcy aut. Pomiary, które przeprowadziliśmy na potrzeby opracowania wariantów nowej S7 pokazują, że ten ruch cały czas rośnie. 

W drugiej połowie 2024 roku zakopianką w Libertowie przejeżdżało średnio każdego dnia prawie 58 tysięcy aut. To dane ze stacji automatycznego pomiaru ruchu. W pierwszej połowie roku te wartości były nieco mniejsze, jednak wtedy część kierowców ze względu na budowę wiaduktu w Gaju wybierała inne trasy, co wpłynęło na wyniki pomiaru. Co ciekawe, w ubiegłe wakacje było aż 39 dni, podczas których przez DK7 jechało codziennie co najmniej 60 tysięcy samochodów. Najwięcej 14 sierpnia (69,4 tys.), ale poza tym było jeszcze 21 dni w roku, gdy liczba pojazdów przekroczyła 65 tysięcy.  

Najwięcej przejazdów w historii pomiarów odnotowaliśmy 12 sierpnia 2023 roku – wtedy DK7 w Libertowie przejechało 73 415 aut. Czy to dużo? Nie, to zaledwie ¼ więcej, niż średni dobowy ruch w tym miejscu zakopianki. Dla porównania, rekordowe przejazdy tunelem na zakopiance (45,6 tys.) są prawie dwa razy większe niż przeciętna dzienna liczba aut na tym odcinku S7 (24,6 tys.). Dzieje się tak dlatego, że DK7 między Krakowem a Myślenicami nie jest w stanie zmieścić większej liczby samochodów. W przypadku większego natężenia ruchu kierowcy zjeżdżają z tej trasy i jadą drogami lokalnymi, co jest niezwykle niebezpieczne i uciążliwe dla mieszkańców. 

Ten ogromny ruch – typowy raczej dla najbardziej obciążonych odcinków autostrad – biegnie drogą z wieloma ostrymi zakrętami (szczególnie w Gaju, Mogilanach, Głogoczowie i Jaworniku) i stromymi podjazdami. Od kilkunastu lat punktowo poprawiamy tę drogę, budując kładki i węzły oraz zamykając niektóre zjazdy. Jednak istota tej trasy pozostaje bez zmian – ze względu na zakręty i podjazdy nie ma ona parametrów pozwalających zaadaptować ją na drogę ekspresową poprzez zwykłe poszerzenie jej. Z tego powodu droga nie może zapewnić oczekiwanej współcześnie przez kierowców płynności ruchu i bezpieczeństwa przejazdu. 

Wielu kierowców chciałoby jechać zakopianką, jednak ze względu na częste na tej trasie korki decydują się na trasy „alternatywne”. Cudzysłów jest tu na miejscu, gdyż dobrej alternatywy dla DK7 nie ma, pozostają więc drogi lokalne, które pozwalają na wjazd do i z Krakowa. Ruch na nich jest ogromny – to wiedzieliśmy przed rozpoczęciem analiz. Na potrzeby przygotowania wariantów zmierzyliśmy go, a wynik jedynie potwierdził nasze przypuszczenia. 

Drogi lokalne nie są przystosowane do tak dużego ruchu. Wielu kierowców korzysta z nich tylko dlatego, że nie mają realnego wyboru. To, że tak duża liczba samochodów na wąskich i krętych drogach to ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa, jest bezsporne. Na ul. Wrzosowej we Wrząsowicach każdego dnia przejeżdża prawie 13 tys. aut. W Swoszowicach na ul. Myślenickiej każdego dnia porusza się nawet prawie 19 tysięcy samochodów.

Dla porównania, to mniej więcej tyle, ile na drodze ekspresowej S7 między Jędrzejowem a Miechowem czy na S19 na północ od Rzeszowa. To równocześnie więcej niż porusza się średnio między Bielskiem-Białą a Głogoczowem (DK52, gdzie przygotowujemy nową S52, czyli Beskidzką Drogę Integracyjną) i między Brzeskiem a Nowym Sączem (DK75, gdzie planowana jest nowa droga, sądeczanka). W końcu – to więcej niż średnia liczba samochodów korzystających każdego dnia z dróg krajowych w Polsce (13,6 tys.). W skali całego kraju S7 to druga – po A4 – najbardziej obciążona ruchem droga. Po S7 porusza się średnio 30,5 tys. pojazdów, a po A4 prawie 38 tys. 

 Co ciekawe, patrząc na zakopiankę z drogowego punktu widzenia nie spełnia ona nie tylko parametrów drogi ekspresowej. Miejscami nie spełnia ona nawet wymogów dla drogi krajowej! Ostre zakręty w Głogoczowie czy stromy podjazd w Mogilanach to miejsca, które kwalifikują tę trasę jako… powiatową. DK7 między Krakowem a Myślenicami spełnia wymogi drogi ekspresowej na odcinku zaledwie 800 m (odcinek w Głogoczowie między kładkami dla pieszych). 

Reklama
Poznaj nasze serwisy

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.