Mosty w dobie populizmu
Natomiast prawe części rys. 1 i 2 odbiegają od tych, uważanych przeze mnie, poprawnych procedur i wtedy w procesie inwestycyjnym mogą być decydujące inne przesłanki. Takie zdarzenia przecież mają miejsce. Pamiętam przypadek, gdy decydent wymusił zaprojektowanie mostu podwieszonego, bo… „w naszym mieście jeszcze takiego nie ma” (a warto dodać, że miejsce było wyjątkowo niekorzystne dla tego typu systemu konstrukcyjnego). Z tego samego powodu parędziesiąt lat temu wyśmiewano w kabaretach przejścia podziemne dla pieszych budowane w celu podniesienia „rangi miasta”.
Takie podejście może dotyczyć nie tylko procesu projektowania, ale i innych elementów procesu inwestycyjnego, np. wymuszania tzw. innowacyjnych technologii. Znam przypadek niepotrzebnej rozbiórki wiaduktu w celu wybudowania nowego tylko po to, aby wprowadzić innowacyjne rozwiązanie. Uważam, że w zasadzie „zabawa z mostem” może właściwie dotyczyć kładek dla pieszych, a tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach obiektów drogowych czy kolejowych. Przecież „Bramą Miasta”, „Jego Wizytówką”, nie musi być nieczytelny, nadmiernie rozbudowany węzeł drogowy z udziwnionymi obiektami.
[...]którzy są subskrybentami naszego portalu.
i ciesz się dostępem do bazy merytorycznej wiedzy!





